Warsztat » Forum

[Gamedev.pl] "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Oct 12, 2004 | Xion |
56 wypowiedzi na 4 stronach:
1 2 3 4
Xion
Oct 12, 2004

"Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Dawno, dawno temu, kiedy to najwyraźniej mnie i Regowi musiało się naprawdę bardzo nudzić, wyprodukowaliśmy "dzieło" zainspirowane pewnym pomysłem na grę rzuconym bodajże przez spaxa. Mówię oczywiście o 'kultowym' (;D) "Władcy Kodu", czyli epickiej (;]) opowieści rozgrywającej się w pasjonujących (;]]) realiach 'Warsztat Fantasy'. Jeśli ktoś tych wypocin nie miał jeszcze okazji czytać, to zapraszam, chociaż wypada ostrzec, że tekst zdążył się dość szybko zestarzeć.

M.in. dlatego kilka razy na kanale #warsztat rzucano od jakiegoś czasu sugestie, iż "można by napisać kontynuację"... Odpowiadałem na to nieodmiennie, że przecież "komu by się chciało", ale jednak wygląda na to, że w końcu mi się zechciało :) I dlatego prezentuję dotychczasowe efekty - czyli pierwsze dwa rozdziały. Prezentuję właśnie na forum - tak samo, jak ongiś było z pierwszą częścią.

Mogę się też przyznać, że mam mniej więcej zarysowany szkic całej fabuły, więc istnieje szansa, iż sequel doczeka się dokończenia. W miarę powstawania kolejnych części będę je tu zamieszczać. Fabuły oczywiście nie zdradzę nikomu poza pewnym warsztatowiczem o nicku zaczynającym się na 'R', który - jeśli chce - może się do tej inicjatywy przyłączyć :)
Pozostałych zapraszam do lektury i wyrażania opinii. Rozdziały pierwszy i drugi to, oprócz wprowadzenia, także opis zmian w królestwie Warsztatu, jakie nastały od czasu powstania pierwszej części. A było ich całkiem sporo :)
Xion
Oct 12, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Rozdział I.
Cytat:
Po uginającej się w stronę kamiennego okna gałęzi bezszelestnie zbiegła wiewiórka. Stanąwszy na dwóch łapach, zajrzała do wnętrza bogato zdobionej komnaty. Stał tam duży stół z mosiężną zastawą, kilka krzeseł oraz dwie duże, pokryte ornamentami szafy. Po prawej stronie od wejścia znajdowało się łóżko, przy którym siedział pewien jegomość, rozmawiający ze starcem leżącym na posłaniu.
- ...i zasadniczo tak to mniej więcej wygląda - tymi słowami Reg zakończył swoją opowieść i popatrzył uważnie na zmarszczoną twarz króla Goliatusa. Widać było na niej wyraźną dezaprobatę i zniechęcenie. Król jęknął cicho, a następnie podparł się łokciami o poduszkę i odrzekł:
- Nie będę ukrywał, że niespecjalnie mi się to wszystko podoba. Może po prostu jestem już stary i nie rozumiem tych nowych czasów - tu zgasił ręką zamiar Rega, który chciał zaprzeczyć i powiedzieć, że on też nie bardzo się w nich odnajduje. - Jest to w każdym razie niezbyt korzystna dla nas sytuacja. Siła Warsztatu zawsze tkwiła między innymi w jego jedności. Nie jest dobrze, jeśli nieporozumienia i rozbieżności zdarzają się wśród najbardziej szanowanych jego obywateli!
- Co więc radzisz, królu? Jak mamy temu zaradzić? - spytał Reg.
- Przyznam ci, że nie wiem. Zdaje się, że proste rozwiązania straciły rację bytu, od kiedy Warsztat stał całkowicie otwarty na świat zewnętrzny. Kto wie, może wszystkiemu winna jest ta, no... jak to nazywają uczeni mugole?
- "Globalizacja".
- Ano właśnie. Tak czy siak: skoro dotąd radziliście sobie z tym wszystkim całkiem nieźle, to ufam, że i tym razie wymyślicie wspólnie właściwe wyjście. Daję wam na to wolną rękę, bo nie sądzę, byście mogli mnie zawieść.
Wiewiórka zastrzygła uszami i wskoczyła z powrotem między liście w koronie drzewa, gdy Reg zamykał skrzypiące drzwi prowadzące do komnaty króla. Westchnął przeciągle, kiedy się w końcu zastrzasnęły, i szybkim krokiem przeszedł korytarz prowadzący na dziedziniec zamku. Rozchmurzył się nieco, gdy zobaczył nad sobą czyste, błękitne niebo i usłyszał odgłosy wytężonej pracy w pracowniach koderskich zbudowanych wokół placu. Nie ma wątpliwości - mimo przejściowych kłopotów Warsztat trwa nadal i nic wskazuje, by miało się to wkrótce zmienić.

Następnego dnia pewien wysoki osobnik przechadzał się właśnie po głównym placu forum. Jako że był tam częstym bywalcem i cieszył się powszechnym szacunkiem, co rusz ktoś go pozdrawiał skinieniem głowy. (Nie wiedzieć czemu gest ten był znany jako 'dokarmianie'). On zaś czasami odpowiadał na te wyrazy sympatii, lecz aktualnie kierował się przede wszystkim do jednego ze specjalnych budynków forum, położonych na uboczu i dla postronnych obserwatorów wyglądających zupełnie niepozornie i całkiem nieinteresująco.
W środku zebrało się już kilka osób, wśród których można było rozpoznać te, które na co dzień zajmowały się utrzymywaniem porządku w tym przybytku, jakim było forum. Oprócz niedawnego gościa u króla był tu więc także: szczupły mężczyzna w czarnym płaszczu i kapeluszu, spod którego widać było lekko złośliwy uśmieszek; człowiek ubrany na sportowo z nieodłączną czapką z daszkiem na głowie; tajemnicza osoba o złowrogiej, iście demonicznej aparycji, ciesząca się jednak powszechnym szacunkiem; a także kilku innych przedstawicieli forumowej administracji. Przybycie nowej osoby w tym gronie nie wywołało większego poruszenia i skończyło się kilkoma uściskami rąk.
Kilka minut później na niewielkie podwyższenie wkroczył jeden z moderatorów bardzo pokaźnego wzrostu, ubrany w ciemną, ściśle dopasowaną i skrojoną szatę. Jego pojawienie się na chwilę zintensyfikowało atmosferę oczekiwania, która od jakiegoś czasu unosiła się w pomieszczeniu. Wszyscy obecni skierowali wzrok w jego stronę, zerkając zwłaszcza na plik kartek, który trzymał w ręce, a po chwili położył na mównicy.
- Dziękuję wszystkim za przybycie - rzucił w stronę zebranych, a następnie spojrzał na ów plik kartek, poprawiając okulary - Jak z pewnością zauważyliście, ostatnio pojawiło się kilka propozycji zmian, które moglibyśmy wprowadzić do najwyższego z praw panujących na forum, czyli nieomylnego Regulaminu. Miały one przeciwdziałać negatywnym zjawiskom, jakich ostatnio mieliśmy okazję doświadczać...
Przerwał tu na chwilę, rozglądając się po twarzach słuchaczy. Malowało się na nich lekkie zniecierpliwienie; ktoś nawet niezbyt udolnie ukrywał ziewnięcie. Nie chcąc więc przedłużać wstępu, rzekł:
- Podjąłem się kompilacji tych propozycji i przygotowałem na ich podstawie nową, poprawioną, uzupełnioną i uporządkowaną wersję Regulaminu. Mam nadzieję, że po odpowiednio konstruktywnej debacie i wniesieniu niezbędnych poprawek, będzie on mógł być zaakceptowany.
Głośno odchrząknął i rozpoczął czytanie tejże nowej, proponowanej postaci Regulaminu. Było w niej kilka zmian odnośnie ogłoszeń, parę podpunktów zmieniło swoje położenie, część została podzielona lub połączona. Mówiąc krótko, większość zmian należała do gatunku formalnych lub kosmetycznych. Takie też były wnoszone poprawki i pewnie dlatego dyskusja nad nimi przeciągnęła się aż do późnego popołudnia. Ostatecznie jednak spora ich część została przyjęta, a na koniec zdecydowano, że nowa wersja Regulaminu zostanie ogłoszona dnia następnego o świcie.
Gdy zaś większość uczestniczących w debacie osób zdążyła się już rozejść, Reg podszedł do stojącego jeszcze przy mównicy Xiona, który porządkował kartki z zapisanymi uwagami do Regulaminu. Ten spojrzał na niego z nadzieją, oczekując, że Reg przynosi jakieś krzepiące informacje ze swojej wcześniejszej o dzień rozmowy z królem.
- Jak on się czuje? - spytał najpierw.
- Bez zmian, można powiedzieć. Chociaż to, o czym mu mówiłem, mogło go trochę podłamać. Nie sądzisz, że trochę na wyrost panikujemy?
Xion zamyślił się na moment, lecz po chwili pokręcił głową.
- Być może, ale wolałbym tego nie bagatelizować. Zagrożenie, jakim dla Warsztatu od zawsze byly lamerzy, nie powinno być niedoceniane. Powinniśmy z nim walczyć w sposób swójny i konsekwentny.
- Z tym na szczęście powinno być teraz lepiej. Mamy przecież nowy Regulamin!
Na te słowa Xion uśmiechnął się i odparł:
- Rzeczywiście, jego przyjęcie poszło całkiem gładko. Może faktycznie te rozbieżności, które zauważyliśmy wcześniej, po prostu zniknęły w sposób naturalny.
- Oby.
Wyszli w końcu na zewnątrz i powoli kierowali się w stronę głównego placu forum. Po drodze spotkali jeszcze owego często 'dokarmianego' strażnika i zatrzymali się, by przez chwilę niezobowiązująco z nim porozmawiać:
- Hej! Znów pracowity dzień na forum, co, Krzysiek? Trzeba nadrobić czas, który straciłeś dzisiaj na debacie o Regulaminie, prawda? - Xion nieco uszczypliwie, acz serdecznie zagadnął do niego.
- No właśnie - ten przytaknął - Kto wie, ile nowych pytań zdążyło się przez ten czas pojawić!
Gawędzili przez chwilę, lecz wkrótce pożegnali się i Krzysiek poszedł w swoją stronę. Gdy zaś odszedł na pewną odległość, Xion powiedział cicho do Rega:
- Wiesz, chyba jednak nowy Regulamin nie rozwiąże wszystkiego...

Okazało się jednak nazajutrz, że wśród gości forum budzi on wyłącznie pozytywne odczucia, choć nie powoduje jakiegoś wielkiego entuzjazmu. Społeczności zgromadzonej na placu głównym forum przedstawił go pokrótce Reg, za co został nagrodzony krótkim aplauzem. Następnie forumowy strażnik Queight, ku uciesze zgromadzonego tłumu, dokonał egzekucji złapanego dzień wcześniej notorycznego lamera przy pomocy wielce efektowego zaklęcia "Ban Him". Potraktowany nim lamer wystrzelił jak z procy i wylądował daleko poza granicami Królestwa Warsztatu. Publiczność zareagowała oklaskami, jednakże niektórzy spośród zgromadzonych zdawali się nie w pełni aprobować ujrzane widowisko.
Niedługo potem zebrani rozpierzchli się po forum, wrócili do swoich domów bądź skierowali się do znanej skądinąd karczmy Kanał. Tam też można było usłyszeć kilka ciekawych dyskusji na temat wydarzeń tego dnia.
- Świetnie, że w końcu wywalili tego lamera! Według mnie zasługiwał na to od dawna - rzucił pewien rudowłosy gość karczmy, wychylając następnie pół kufla swego (bezalkoholowego) piwa.
- Masz rację - przytaknął mu inny, noszący na piersiach emblemat z białym kurczakiem - Miałem już serdecznie dość jego bełkotu. Myślę, że strażnicy forum powinni skuteczniej na takie przypadki reagować. W końcu mamy prawo, by nasze rzeczowe wypowiedzi nie były zagłuszane przez wynurzenia osobników takiego podejrzanego pokroju!
Tym dywagacjom mimowolnie przysłuchiwał się Reg, który przy osobnym stoliku próbował jeszcze zaczarować stojącą przed nim doniczkę. Jego zamiarem było to, aby urósł w niej miniaturowy lasek realistycznie wyglądających, zróżnicowanych drzewek, o losowych układach gałęzi. Chwilowo jednak drzewka te przypominały raczej patyki z końcami pomalowanymi na zielono; najwyraźniej to nie był dla Rega dobry dzień.
- Założę się, że dawniej lamerstwo nie miało na Warsztacie łatwego życia! - powiedział w pewnym momencie człowiek o lekko chomikowatej twarzy, siedzący wraz z pozostałymi. Nieco już zirytowany Reg odezwał się wówczas:
- Na pewno miało ani nie lepszego, ani nie gorszego niż teraz. Nie sądzę, żeby można było na to narzekać.
- Ale z pewnością dawniej łatwiej było lamerów rozpoznać - człowiek z kurczakiem nie dawał za wygraną - Teraz często nawet strażnicy mają wątpliwości, jak ich identyfikować.
- Hmm... W tych bardziej uciążliwych przypadkach raczej nie ma w co wątpić - odparł Reg.
- Poza tym - wtrącił się jegomość z rudą czupryną - kiedyś strażnicy byli bardziej jednomyślni! Ostatnio widziałem nawet, jak niektórzy wdają się z lamerami w jakieś dyskusje i często odchodzą potem, nic nie robiąc. Dopiero inni traktują delikwentów odpowiednimi zaklęciami.
"A jednak!", pomyślał Reg. "Zatem nie tylko Xion zauważył, że jest tu coś nie tak. Trzeba tę sprawę zbadać dokładniej." Rzekł następnie:
- Czyli uważacie, że wcześniej strażnicy skuteczniej dbali o warsztatowe forum, bo lepiej rozpoznowali, kto jest lamerem i działali bardziej - chciał powiedzieć 'konsekwentnie', ale w porę ugryzł się w język - efektywnie?
- Tak! - zgodził się rudzielec.
- Właśnie tak - przytaknął chomikowaty osobnik.
- Ciekawe... Wobec tego spróbuję sam to sprawdzić - odparł Reg, po czym wstał od stolika.
Jego rozmówcy byli wyraźnie zaintrygowani.
- Jak... jak zamierzasz to sprawdzić?
- Przecież to fizycznie niemożliwe, aby przejrzeć wszystkie stare ogłoszenia na forum. Tego są tony!
- Wiem - Reg uśmiechnął się z przekąsem - Ale jest jeszcze przecież Archiwum.
Pożegnał się szybko i nim tamci zdążyli odpowiedzieć, zniknął w drzwiach wyjściowych karczmy.
Xion
Oct 12, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Rozdział II.
Cytat:
Wczesnym rankiem Reg przekroczył próg pałacu królewskiego i skierował się od razu do położonej w tylnej części budowli biblioteki. Została ona tam przeniesiona po tym, jak ponad cztery lata wcześniej oddział lamerów przepuścił atak na forum, wykorzystując znalezioną lukę w zabezpieczeniach. Uznano wówczas, że zasoby wiedzy Warsztatu powinny być lepiej chronione, czego skutkiem było umieszczenie ich w pałacu.
Oczywiście "wiedza" to rzecz względna. Po wejściu do biblioteki Reg musiał na przykład minąć wpierw rzędy regałów wypełnione literaturą nieszczególnie ciężką gatunkowo. Były to na przykład pozycje typu "Kod Jana de Karmaczi" (słabo napisana powieść sensacyjna o spisku w kręgu światowej sławy czarowników gamedevowych) albo "Larry Coder i unresolved external" (pierwsza część serii opisującej potyczki lamera próbującego opanować podstawy koderskiej magii). Dalej należało przejść przez dział dla początkujących, zawierający artykuły, książki, kursy i (mega)tutoriale wprowadzające w tajniki programowania. Kilkanaście metrów i parę skrętów później pozycje zmieniały się na bardziej zaawansowane, aż w końcu droga kończyła się w ciemnym, zakurzonym zaułku, z którego - jak się wydawało - nijak nie można było iść dalej.
Reg obrócił się w tej ciasnocie i rozejrzał uważnie. Grzbiety okolicznych książek były częściowo nieczytelne, co dotyczyło chociażby pozycji "Ambi(...) Occlusion", którą nieopatrznie strącił na podłogę; ta, upadając, wydała głuchy dźwięk. Usłyszawszy to, zerknął Reg w miejsce, gdzie przed chwilą książka leżała, i najwyraźniej znalazł tam to, czego szukał. Wcisnął niewielki, ledwo dostrzegalny drewniany przycisk, a wtedy cały regał odsunął się łoskotem, by po chwili zniknąć w bocznej ścianie. Otwarte w ten sposób przejście było spowite całkowitymi ciemnościami i wiało z niego wilgotnym chłodem.
- No pięknie - westchnął Reg, po czym mruknął: - Point diffuse!
Wtedy pojawiło się przed nim małe światełko, rozpraszające ciemności zalegające w tajemniczym przejściu, ale nie odbijające się od wilgotnych kropel zalegających na zmurszałych kamieniach, z których zbudowane były jego ściany.
Jak się po chwili okazało, przejście to było tak naprawdę krętymi schodami prowadzącymi w dół. Po ostrożnym przejściu kilkudziesięci stopni Reg napotkał jednak na niespodziewany koniec drogi, zdający się być niemal idealnie gładką ścianą. Postukawszy w nią swą laską odgadł, że do wejścia potrzebne będzie potwierdzenie jego tożsamości i uprawnień. Znieruchomiał na chwilę, grzebiąc w zakamarkach pamięci, a następnie nakreślił palcem na drzwiach hasło dostępu. Te natychmiast wsunęły się w sufit, a z otwartego pomieszczenia dało się poczuć duszny zapach kurzu i starzejącego się papieru. Rozglądając się uważnie, Reg powoli wszedł do środka.

Jak wieść niesie, warsztatowe Archiwum zostało stworzone wtedy, gdy Bogowie Backupu przywrócili forum po ataku na nie, który nastąpił przed czterema laty. Wówczas to, jako dodatkową formę zabezpieczenia dorobku Warsztatu, powstało Archiwum celem rejestrowania wszelkiej koderskiej i okołokoderskiej aktywności obywateli oraz ich działalności względem Królestwa. Dzięki temu nawet kolejna, znacznie poważniejsza katastrofa nie mogła naruszyć podstaw funkcjonowania Warsztatu, a wspomniani Bogowie mieli pewność, że nikt stamtąd nie będzie już ich niepokoił.
Na szczęście od tamtego czasu nic poważnego się nie zdarzyło, a Archiwum - zapełniające się samo coraz to nowymi informacjami - nie było przez nikogo odwiedzane. Nic dziwnego, że po wejściu do środka Reg zobaczył przede wszystkim pajęczyny pokryte kurzem. Dopiero po ich pobieżnym zebraniu z regałów i stołów oraz zapaleniu rozmieszczonych nieregularnie pochodni, jego oczom ukazało się Archiwum się w całej okazałości.
Było to kwadratowe pomieszczenie ze stołem i dwoma krzesłami stojącymi pośrodku oraz długimi rzędami półek opartych o ściany. Przy pierwszej, po lewej stronie od wejścia, widniały tomy z zapisem całej koderskiej twórczości obywateli Warsztatu. Po prawej stronie stały z kolei stenogramy ze wszystkich dyskusji, jakie toczyły się na forum; ta część rozciągała się na wiele metrów w górę i zaopatrzona była w stojącą nieopodal drabinę. Na wprost zaś można było dostrzec opasłe woluminy warsztatowych Kronik, w których automagicznie zapisywane były wszystkie ważniejsze i te mniej ważne wydarzenia z dziejów Królestwa.
Tam właśnie skierował się Reg, licząc na to, że przejrzenie Kronik wystarczy, aby przekonać się o tym, jak przed laty działali strażnicy forum. Kiedy jednak stanął przed ogromnym regałem, trochę się zmartwił.
- Jejku, tego są całe tony!
Istotnie, zapis dziejów Warsztatu zajmował kilkanaście półek o szerokości kilku metrów każda. Najwcześniejsze zapiski oznaczone były etykietą "Rok 4", co odpowiadało dacie założenia Archiwum (gdzie lata istnienia Królestwa liczone są oczywiście od zera). Najnowsze fragmenty ostatniego tomu były zaś opatrzone datą wczorajszą. Łącznie był to gigantyczny zasób informacji - czyli to, czego Reg najbardziej się obawiał.

Chcąc nie chcąc, zaczął na chybił-trafił wyciągać kolejne części Kronik z półek, począwszy od tych dawniejszych. Rzeczywiście nie zdołało im umknąć żadne ważne ani nawet całkiem trywialne wydarzenie z historii Warsztatu. Dokładnie opisano na przykład odkrycie tajemniczego portalu w podziemiach forum, który po aktywacji za pomocą kilku magicznych zaklęć okazał się być przejściem prowadzącym w dzikie ostępy świata mugoli. Na szczęście jego drugi koniec znajdował w bardzo przyjaznej obywatelom Warsztatu okolicy, gdyż jej mieszkańcy na powitanie przybyłej delegacji z królestwa zaoferowali zorganizowanie zlotu otwartego dla wszystkich, którzy parają się gamedevową magią, a z jakichś przyczyn mieszkają rozrzuceni poza Warsztatem. Spotkanie to było na tyle udane, że od tej pory organizowane jest co roku na wiosnę, chociaż nie zawsze uczestniczy w nim wielu adeptów magii.
Trochę dalej Reg natknął się też na relację z ostatniego sekretnego zjazdu Dawnych Rzeźników, na którym to pożegnali się oni i wyruszyli w cztery strony świata z nieznanych powodów. "Musiały one być naprawdę tajemnicze, skoro nawet Archiwum ich nie odnotowuje.", pomyślał Reg. Miano rzeźnika - dawniej oznaczające maga, który studiując w samotności osiągnął niezwykle poziom zaawansowania - od tamtego czasu zdążyło się nieco zdewaluować, ale do dziś jest to na wpółhonorowy tytuł, którym obdarza się kilku spośród najbardziej biegłych w magii warsztatowiczów. Krążą zresztą legendy, iż wśród tej grupy są przedstawiciele owych Dawnych Rzeźników; Reg, czytając o tym, zaśmiał się lekko.
Później jednak przestało mu być do śmiechu, jako że w kolejnym tomie Kronik pokaźną część zajmował Okres Mroku. Był to czas niepokojów i zastoju królestwa, a rozpoczął się on tajemniczego zniknięcia g[R]eKa, wielkiego kapłana Cocoona, którego to dzisiaj mało kto już pamięta. Nieco później podobny los spotkał mędrca Xiona, chociaż w jego przypadku mówiło się o tym, iż został zaczarowany i porwany przez zgraję orków, elfów, gnomów i tym podobnych stworzeń; zorganizowano zresztą sekretną wyprawę ratunkową pod dowództwem Rega, ale ku jej zdziwieniu porwany odmówił opuszczenia miejsca, w którym się zadomowił. Jakby tego było, w tym samym czasie król Warsztatu Goliatus zaczął podupadać na zdrowiu i nie mógł już tak skutecznie władać królestwem. To wszystko sprawiło, że większość obowiązków i problemów z tym związanych spadło na obywatela Warsztatu, który spośród pozostałych i zdolnych do działania cieszył się największym autorytetem. A był to właśnie Reg.
To dzięki jego skutecznej i radykalnej reformie - znanej pod tajemniczym kryptonimem '2b' - udało się wyjść z trudnych czasów i otworzyć drogę do lepszej przyszłości Warsztatu. Pośrednim skutkiem był zanik wiary w wielkigo Cocoona i niepodzielne zapanowanie jedynie słusznej religii C++. Jednak największym osiągnięciem Rega było magiczne wzmocnienie całej struktury królestwa oraz odbudowanie chylącego się ku upadkowi pałacu. Dlatego też - chociaż formalnie to wciąż Goliatus pozostaje królem Warsztatu i decyduje o najważniejszych sprawach - Reg pełni odtąd funkcję namiestnika króla. Wokół niego zaś zebrali cieszący się największym poważaniem ogółu mieszkańcy, tworząc coś w rodzaju kolektywnego organu władzy. Wśród nich byli przede wszystkim strażnicy forum oraz służby porządkowe strzegące spokoju wewnątrz i w okolicach karczmy Kanał. W końcu dołączył też do nich Xion, który zdołał po kilkunastu miesiącach uwolnić się od złego uroku. Od tamtego czasu Warsztat funkcjonuje na takich właśnie zasadach, nieulegających większym zmianom, chociaż podlegającym ciągłym drobnym usprawnieniom - co zanotował Reg, zamykając ostatni, ósmy (tj. nr 7) tom Kronik.

Nie znalazł on niestety szukanych informacji na temat dawniejszych praktyk strażników w walce z lamerami. Wyglądało więc na to, że jedynym sposobem, aby się o nich dowiedzieć, było rzeczywiście przeglądniecie niewyobrażalnie gigantycznego zbioru informacji, jakim był zapis wszystkich forumowych dyskusji z ostatnich czterech lat. Regowi zrobiło się słabo na samą myśl o tym, więc czym prędzej udał się na zewnętrz, by zaczerpnąć świeżego powietrza. Wyszedłszy na dziedziniec zamku zauważył jeszcze ostatnie promienie zachodzącego właśnie słońca i już miał się kierować do domu, gdy przez główną bramę wpadł zdyszany posłaniec i krzyknął do niego:
- Panie Regedicie!... Proszę... proszę zaczekać!
Reg zatrzymał się i zmierzył chłodnym spojrzeniem kuriera, który nazwał go jego dawnym przydomkiem; obecnie niezbyt za nim przepadał. Posłaniec próbował jeszcze złapać oddech, opierając ręce na kolanach i ciężko dysząc.
- O co chodzi? - spytał Reg po kilku sekundach.
- Coś... niespotykanego zdarzyło się na forum... - padła odpowiedź - Ludzie mówią, że jakiś lamer o mało co nie zginął...
- Co?! Zabójca? - przerwał mu Reg - Wróg na terenie królestwa?! Nie możemy pozwolić, aby nieprzyjaciel zagrażał bezpieczństwu gości forum - nawet jeśli faktycznie to lamerzy! Idziemy, trzeba go wytropić!
- Poczekaj, panie... - tu przerwał na chwilę, łapiąc jeszcze oddech - Podejrzanego już złapano, byli świadkowie... są teraz przesłuchiwani. Rzecz w tym, że nie jest to nikt z Chakierów czy Trolli... W ogóle to nie jest nikt z zewnątrz.
Reg zamarł na chwilę, po czym spytał drżącym głosem:
- Ktoś... ktoś z Warsztatu to zrobił?
Posłaniec pokiwał głową.
- Nawet gorzej...
- Że co?
- To jeden ze strażników.
dzemeuksis
Oct 12, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Hehe, dobre. Może by tak tą zapowiedzianą kontynuację opublikować na łamach nowego warsztatowego magazynu?
maVes
Oct 14, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Uważam, że zdecydowanie więcej czasu powinieneś poświęcać na nudzenie się. To opowiadanie jest po prostu świetne :) Czekam na więcej!
Riddlemaster
Oct 12, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Cóż za kunszt literacki :)
k_b
Oct 13, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Hehe, "człowiek noszący na piersiach emblemat z białym kurczakiem" ;D

Cytat:

Może by tak tą zapowiedzianą kontynuację opublikować na łamach nowego warsztatowego magazynu?


Raczej nie. W WMagu nr 3 oczywiście będzie co nieco o Władcy Kodu 2, lecz bez przesady - nadal chcę się trzymać formy bardziej dokumentacji niż publikacji.
Regedit
Oct 14, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Mnie się bardzo podoba. Nie przyłączę się do pisania, ale z chęcią poczytam dalsze losy bohaterów. Xion pokazał mi "projekt" całości i myślę że jest spoko.
bs.mechanik
Aug 10, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Cytat:

  - No pięknie - westchnął Reg, po czym mruknął: - Point diffuse!
Wtedy pojawiło się przed nim małe światełko....


ROTFL  ;D ;D

ps. Kiedy następny odcinek? To lepsze niż jakiś tam Lost czy PB ;)
deX(ter)
Aug 13, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Rewelacja ;d. Ile rozdziałów planujesz Xionie - strażniku?
Xion
Aug 13, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Prawdopodobnie 10 jest górną granicą - postaram się, aby było ich mniej :)
spax
Aug 20, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Nie ma jak historyjka o sobie Xion, co nie?
Charibo
Aug 18, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Jak dotąd, to historyjka jest raczej o Regu niż o Xionie. A z tego co wiem, to będzie jeszcze o kim innym ;)
Xion
Aug 22, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

spax: Zapewniam, że staram się, by wszyscy co znaczniejsi warsztatowicze występowali w opowieści w odpowiednich proporcjach ;-)
Krzysiek K.
Aug 22, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Cytat:
spax: Zapewniam, że staram się, by wszyscy co znaczniejsi warsztatowicze występowali w opowieści w odpowiednich proporcjach ;-)

Mam tylko cichą nadzieję, że tych proporcji nie bierzesz z liczby postów. ;)
bs.mechanik
Aug 22, 2004

Odp: "Władca Kodu 2" (tytuł roboczy)

Wtedy tytuł by brzmiał:

"Krzysiek K. i reszta... " :P
Strony:
1 2 3 4